Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 maja 2018

SERIAL #2. "Trollhunters" (reż. Guillermo del Toro), sezony 1 i 2




Mam ostatnio szczęście do kina i seriali nieoczywistych. 

Niby wiedziałam, że naczelny miłośnik baśni i zdobywca Oscara fuszerki nie odstawi, i już wcześniej bardzo szanowałam jego wyobraźnię. (Aczkolwiek przyznaję, że największą fanką "Kształtu wody" nie jestem). Ale nawet starając się być otwartą na wszelkie przejawy "kultury nietypowej", nie miałam zbyt wiele entuzjazmu, odpalając "Trollhunters" na Netfliksie. Bo e tam, to na pewno to tylko takie dla dzieci, i na pewno głupie, i jeszcze jakieś dziwne trolle, a ta animacja jakoś tak wygląda jak sprzed dziesięciu czy piętnastu lat. 

niedziela, 29 kwietnia 2018

SERIAL #1. "Mozart in the Jungle", sezony 1-4 (dostępne na Amazon Prime Video)





W gąszczu produkcji popularnych (zarówno tych genialnych, jak i tych trochę mniej) niektóre, bardziej kameralne seriale, ulegają zapomnieniu. Jednym z najlepszych (i chyba, niestety, najsmutniejszych) przykładów tego zjawiska jest genialny "Mozart in the Jungle".

wtorek, 1 listopada 2016

DWUTYGODNIK #3. Zimny listopad i plany skromne, acz treściwe




Dwutygodniowe plany kulturalne są jednym z najlepszych pomysłów, jakie miałam od momentu założenia Nerwu Słowa - miesiąc był zdecydowanie zbyt długim okresem na ogarnięcie wszystkich nowinek w jednym poście, a inne terminy tylko rodziłyby frustrację z niewyrabiania ustalanych norm. A tak dzięki Dwutygodnikom mam o wiele większą kontrolę nad tym, co czytam i co oglądam - dzięki czemu czuję się z tym wszystkim nieco mniej zagubiona. Nie przedłużajmy więc i zobaczmy, czym zajmować się będę przez najbliższe dwa tygodnie.

poniedziałek, 17 października 2016

DWUTYGODNIK #2. Trochę chaosu i prób jego uporządkowania





Nie będę kłamać - chaos na uczelni i ogólnożyciowy sprawił, że przez ostatnie dwa tygodnie na Nerwie Słowa pojawiły się jedynie trzy posty. Przez dogrywanie miliarda różnych zajęć, treningów, dojazdów, nauki oraz kameralnych imprez nie byłam w stanie nawet za bardzo porządnie usiąść i czegoś napisać mimo ogromnych chęci ku temu. Z drugiej strony - plany z poprzedniego Dwutygodnika (KLIK) zrealizowałam w o wiele większym stopniu, niż w głębi duszy miałam na to nadzieję. Ale od początku.

środa, 6 lipca 2016

FUTUROLOGIA STOSOWANA #7, czyli wcale nie taki zastój na rynku straszny, jak go malują





Nadeszły wakacje (czy Wy też nie możecie uwierzyć, że już lipiec?), a wraz z nimi dla wielu z nas czas wypoczynku. Błogość zapanowała jednak nie tylko w naszych głowach, ale również w głowach wydawców, którzy w tym miesiącu nieco rozluźniają swój harmonogram. Nieco pod tym względem nadrabiają filmy - ale i tak przyznać trzeba, że ogromu wydarzeń nie ma. I dobrze, bo  to oznacza, że mamy jeszcze więcej czasu na nadrabianie wszystkiego tego, co uzbierało się przez ostatni rok czy jego część (nie wiem, jak Wy, ale ja mam około miliona seriali, które po prostu muszę zobaczyć). Ale na razie: sprawdźmy, na co warto w lipcu zwrócić uwagę.

poniedziałek, 30 maja 2016

SŁOWNY GALIMATIAS #4, czyli wybuchowy maj


Ależ to był zwariowany miesiąc! Nowe współprace i jak najlepsze korzystanie z tych już istniejących, założenie Instagrama (wreszcie mam możliwość robienia dobrych zdjęć - KLIK), mnóstwo świetnych premier, spotkań, ludzi, kontrowersje i przede wszystkim - bardzo dużo radości. Dzisiaj więc podsumowanie maja - plus trochę refleksji ogólnożyciowych z tym miesiącem związanych - czyli już czwarty Słowny Galimatias. Zapraszam!

sobota, 14 maja 2016

SERIAL: Maestria aktorstwa, czyli "The Night Manager"



Z niektórymi rzeczami jest tak, że zanim się za nie rzeczywiście zabierzemy, musimy do nich niczym banany przywożone do Polski na statkach dojrzeć. Bo co z tego, że cała społeczność recenzencka mówi, że coś jest super, przyjaciele, których gustom wierzymy, także, i w ogóle wszyscy są zachwyceni i pozytywnie nastawieni do danego dzieła? Przecież my wiemy lepiej. Albo raczej: no właściwie to nie mamy nic przeciwko niemu, ale no jakoś nie chce mi się tego teraz oglądać/czytać. I dopiero po paru dniach, miesiącach czy nawet latach przypominamy sobie o tym tytule, natrafiamy na niego, w końcu oglądamy i się nim zachwycamy. A gdy biegniemy do przyjaciół, by podzielić się z nimi wrażeniami, ci tylko pukają się w czoło, mówiąc, że jesteśmy nienormalni...

...khem. Panie i Panowie, dzisiaj recenzja jednego z najlepszych seriali, jakiego dane mi było ostatnio oglądać. Powitajmy brawami The Night Manager!

środa, 4 maja 2016

FUTUROLOGIA STOSOWANA #5, czyli majowe co nieco do poczytania i pooglądania


...a tak Nerw Słowa radzi sobie z brakiem internetu i programów graficznych


Dzisiaj pierwsza środa miesiąca, a więc nadszedł czas na kolejną Futurologię Stosowaną! Zobaczymy dzisiaj, co warto w maju obejrzeć, co przeczytać, i ogólnie - na co w ogóle powinno się zwrócić w tym miesiącu uwagę, żeby nieco się ukulturalnić. Nie przedłużając: zaczynajmy!

sobota, 30 kwietnia 2016

SŁOWNY GALIMATIAS #3 - LUTY, MARZEC, KWIECIEŃ. "Niewygodna prawda", Gilly Macmillan "Dziewięć dni", Andrzej Pilipiuk "Litr ciekłego ołowiu", Jakub Małecki "Dygot" oraz Teatr Sztampa






Oj, dawno, dawno już nie było takiego blogowego podsumowania czy nadrobienia tych dzieł, których nie zdążyłam bądź nie chciałam opisać w osobnych recenzjach. Dzisiaj przeczytamy o kilku książkach, przy których bawiłam się wyśmienicie, zobaczymy, gdzie we Wrocławiu można pójść do teatru za jedyne osiem złotych, a także zastanowimy się nad jedną z najnowszych premier filmowych. I, oczywiście, podsumujemy aż trzy (!) ostatnie miesiące, ustalając, co jest hitem, a co kitem. Zapraszam!

niedziela, 24 kwietnia 2016

SERIAL: Obejrzałam drugi sezon "How to Get Away with Murder", czyli dlaczego kiepskie seriale tak bardzo wciągają (twórca: Peter Nowalk)




Oglądam dużo seriali. Jedne dla fabuły, inne dla postaci, kolejne dla aktora czy aktorów (dla aktorek też się zdarza!), jeszcze następne dla niepowtarzalnego klimatu. Powód, dla którego poświęcam godziny swojego życia, aby zobaczyć kolejne odcinki, jest dla mnie najczęściej jasny jak słońce. Najczęściej - bo w przypadku How to Get Away with Murder nie jestem w stanie nawet zgadywać. Obejrzałam oba sezony (każdy odcinek najpóźniej dzień po premierze!) i wiem, że obejrzę trzeci. Mimo to, gdy zaczynam go analizować, dochodzę do wniosku, że właściwie to składa się on w dużym stopniu z wad. Dlaczego?

niedziela, 17 kwietnia 2016

SERIAL: 8 powodów, dla których warto obejrzeć trzeci sezon "House of Cards" (trochę spoilerów, ale ci, którzy są już po drugim sezonie lub później, mogą czytać bez obaw)




Czwartego marca Netflix wypuścił czwarty sezon House of Cards, jednego z najlepszych seriali, jakie widziałam. Pospieszyłam zatem, by zagłębić się w temat, gdy przypomniałam sobie, że trzeci sezon został przeze mnie zaledwie napoczęty. Z jednej strony klęłam pod nosem, z drugiej cieszyłam się, że będę miała więcej przyjemności. I słusznie, bo trzeci sezon jest chyba najlepszym, jaki do tej pory powstał (piszę to, nie znając jeszcze czwartego, i będąc świadomą tego, że u innych recenzentów dostał on dość średnie recenzje, jednak za własny gust nie odpowiadam; kwestia jest też taka, że może po prostu odzwyczaiłam się od świetnego poziomu serialu). Z tej okazji więc postanowiłam wypisać 8 powodów (w znaczeniu: momentów), dla których warto wreszcie wziąć się do roboty i ten trzeci sezon nadrobić (trudno wciąż pisać o tym, jak świetnie grają Robin Wright, Kevin Spacey i cała reszta, albo jak dobrze zaplanowane są tutaj scenariuszowe intrygi, więc postanowiłam wypróbować takie alternatywne podejście). Zapraszam!

środa, 6 kwietnia 2016

Futurologia Stosowana #4.2, czyli co w kwietniu będzie można poczytać na Nerwie Słowa (książki i seriale)


W poprzednią środę na Nerwie Słowa pojawiła się bardzo obszerna zapowiedź wszystkich ważnych kinowych kwietniowych premier (KLIK). Dzisiaj czas więc na zdradzenie, co będzie działo się na Nerwie Słowa w zakresie literatury czy seriali. Zapraszam serdecznie na kulturalny przegląd kwietnia!

wtorek, 16 lutego 2016

SERIAL: W Kornwalii z gołą klatą "Poldark" (lekkie spoilery)



Mnie osobiście ten plakat nieco do serialu zniechęcił - na szczęście niesłusznie

Na pięćdziesiąty już wpis na Nerwie Słowa wybrałam serial, na który natrafiłam ostatnio, a który jest po prostu parogodzinnym cudem - i nie mówię tak tylko dlatego, że absolutnie zakochałam się w jego głównym aktorze (chyba nie tylko ja, sądząc po oglądalności). Sam serial jest już dosyć stary (jak na realia telewizyjne), bo wyszedł w marcu 2015 roku, ale już niebawem pojawi się jego drugi sezon, na który będę czekać, przeglądając w Internecie obrazki Kornwalii. Panie i Panowie, zapraszam na recenzję serialu Poldark! (I proszę, wybaczcie moje niezdarne literackie umizgi do głównego bohatera).

sobota, 6 lutego 2016

SERIAL: Rozśpiewany wdzięk, czyli "Galavant"






Moje życie staje się ostatnimi czasy niezwykle cykliczne. Z jednej strony - bo wciąż wynajduję nowe rzeczy, które mnie zachwycają, i praktycznie zawsze dzieje się to przy czyjejś pomocy. Z drugiej - bo bardzo często tak się daną rzeczą zachłystuję, że wyciskam ją do ostatniej kropli. Książkę czytam półtora raza (raz normalnie, a pół te najlepsze fragmenty), film oglądam ze dwa, a serial... Cóż, serial potrafię obejrzeć w dzień albo dwa. I mimo że zarywam nockę, to buzia mi się śmieje, bo w końcu obcuję ze sztuką. I to jaką!

[A, jako że Galavant to serial muzyczny, to dzisiaj zamiast tylko obrazków w rolach przerywników występują moje ulubione piosenki z serialu - a nuż kogoś przekonają?]

sobota, 30 stycznia 2016

Słowny Galimatias #2

Okej, wczoraj post się nie pojawił (za co korzę się w bólu), gdyż zajęta byłam przeżywaniem życia i ogarnianiem Chaosu w tymże się pojawiającym. Bardzo dużo udało się zrobić, tak więc wpisy w kolejnym tygodniu powinny pojawiać się regularnie. To znaczy o ile zdam egzaminy. Khem.

Dzisiaj Słowny Galimatias, czyli moje prywatne podsumowanie miesiąca. A ile się działo! Nie dość, że siedziałam i w wolnych chwilach albo czytałam, albo oglądałam, albo słuchałam, albo właśnie - przeżywałam. W chwilach mniej wolnych się uczyłam - przedsesja już za mną, teraz czas na sesję. Hurra... Ale na razie: zestawienie wszystkiego, o czym chciałabym napisać, a o czym nie zdążyłam powiedzieć w ciągu miesiąca, albo co chciałabym do tych swoich recenzji dodąć. Zapraszam!

wtorek, 12 stycznia 2016

SERIAL: Wdzięk namiętności, czyli "Mozart in the Jungle"



Ten plakat jest z jednej strony niesamowicie kiczowaty, a z drugiej idealnie oddaje zwariowanego ducha serialu, w którym nic nie jest na serio

Muzyka klasyczna jest nudna, okropna i w ogóle tak beznadziejna, że aż żal o niej pisać. No bo co to niby za utwór, który nie ma gitar elektrycznych i perkusji, tylko jakieś skrzypce różnej wielkości? Szkoda na nią tracić czas. Ale że co? Że ktoś chciał serial robić? I że zrobił? I że ten serial jest najbardziej urokliwym i najcudowniejszym serialem prawdopodobnie w całym 2016 roku?

E tam. Pewnie coś pokręciłaś, bo to nie może być prawda. Przecież o jakiejkolwiek orkiestrze grającej muzykę niewspółczesną nie da się mówić dobrze. A tym bardziej - ciekawie.

piątek, 8 stycznia 2016

FILM/SERIAL: Nieoczekiwana eksplozja kreatywności, czyli "Sherlock i upiorna panna młoda" (reż. Douglas Mackinnon)





Czekałam i czekałam, ale się nie doczekałam. Albo właśnie się doczekałam, ale tak nie do końca. Bo - chyba jak wszyscy fani Sherlocka, najpopularniejszym uwspółcześnieniu opowieści o genialnym detektywie - bardzo chciałabym dostać kolejną serię serialu. Ale wiecie, taką prawdziwą, w której będą trzy odcinki skrzące się błyskotliwym dowcipem i świetną grą aktorską. 

Tylko że najwyraźniej moje pragnienia nie pokrywają się z Kreatywną Wizją Twórców. Twórcy bowiem mówią tak: okej, kolejny (dopiero czwarty!) sezon zrobimy, ale teraz - nie możecie w końcu o nas zapomnieć! - macie pełnometrażowy film fabularny przenoszący Sherlocka i spółkę do XIX wieku. Oglądajcie i bawcie się!

Hm... Łatwo powiedzieć. Gorzej oglądać. A jeszcze gorzej - opisać swoje wrażenia, które w momencie, gdy piszę te słowa, to jest praktycznie zaraz po obejrzeniu - oscylują od pełnego uznania "niezłe" do przerażonego "o matko...".