Moja radość z odkrycia, że moim zdaniem najlepszy felietonista kulturalny wydaje zbiór swoich tekstów, była tym większa, że premiera rzeczonego zbioru odbyła się już następnego dnia. Wiedziona więc literackim pragnieniem, udałam się niezwłocznie do księgarni, w której wybór felietonów Krzysztofa Vargi o znamiennym tytule Setka zakupiłam, z uśmiechem wspominając swoje zachwyty przy cotygodniowych wynurzeniach autora, których doznawałam podczas uważnej lektury Dużego Formatu. I oto, proszę Państwa, okazuje się, że zbiór felietonów (równiutko stu, specjalnie jeszcze dwukrotnie przeliczyłam) jest jeszcze lepszą lekturą niż felietony pojedyncze. Dlaczego?
czwartek, 11 lutego 2016
KSIĄŻKA: Cięta kpina, czyli Krzysztof Varga i jego "Setka" (wyd. Wielka Litera)
Moja radość z odkrycia, że moim zdaniem najlepszy felietonista kulturalny wydaje zbiór swoich tekstów, była tym większa, że premiera rzeczonego zbioru odbyła się już następnego dnia. Wiedziona więc literackim pragnieniem, udałam się niezwłocznie do księgarni, w której wybór felietonów Krzysztofa Vargi o znamiennym tytule Setka zakupiłam, z uśmiechem wspominając swoje zachwyty przy cotygodniowych wynurzeniach autora, których doznawałam podczas uważnej lektury Dużego Formatu. I oto, proszę Państwa, okazuje się, że zbiór felietonów (równiutko stu, specjalnie jeszcze dwukrotnie przeliczyłam) jest jeszcze lepszą lekturą niż felietony pojedyncze. Dlaczego?
środa, 10 lutego 2016
FILM: Arcydzieło o koszmarze, czyli "Spotlight" (reż. Tom McCarthy) (zawiera lekkie spoilery i trochę przekleństw)
Nie jestem wojującą katoliczką, która uważa, że wszystko, co mówi i robi Kościół, jest wspaniałe i słuszne. Nie jestem też osobą, która najchętniej wysadziłaby wszystkie kościoły w powietrze, złowieszczo uśmiechając się pod nosem (dotyczy to też meczetów, synagog, cerkwi i tak dalej). A jednak napisać tekst o Spotlight, najnowszym filmie Toma McCarthy'ego, jest mi trudno. Bardzo trudno, szczególnie że wciąż odrobinę trzęsą mi się ręce. Choć na dobrą sprawę nie powinny - nie jestem zakonnicą (ani tym bardziej księdzem), nie biorę udziału w cotygodniowych zebraniach koła parafialnego, na własnej skórze nie doświadczyłam problemu w Spotlight omawianego, nie znam też nikogo, kto by takie doświadczenia miał. A jednak - trzęsą mi się ręce. Bo ten film, mówiący o grupie dziennikarzy przygotowującej reportaż na temat molestowania seksualnego przez Kościół katolicki w Bostonie, ogląda się nie jak dramat obyczajowy. Bliżej mu do filmów typu Pianista albo książek jak Władca much czy Rok 1984, w których groza jest niewidoczna, ale wszechogarniająca i obezwładniająca. I choć w zasadzie dzisiaj środa, więc post nie powinien się pojawić, mam wewnętrzną potrzebę jak najszybszego opisania tego filmu.
Etykiety:
brian d'arcy james,
dzieci,
dziennikarstwo,
film,
john slattery,
kościół,
księża,
mark ruffalo,
micheal keaton,
molestowanie,
oscary 2016,
pedofilia,
rachel mcadams,
skandal,
spotlight,
stanley tucci,
wiara
wtorek, 9 lutego 2016
KSIĄŻKA: Drogocenne kilka złotych. Wypad do Taniej Książki, czyli Borisa Akunina "Czarne Miasto" (wyd. Świat Książki)
Dostawanie prezentów w formie pieniężnej niesie ze sobą konieczność tychże pieniędzy wcześniejszej lub późniejszej zamiany w wybrany przedmiot. Po wszelkich imieninach czy urodzinach, a z rzadka także bez większej okazji, udaję się dziarskim krokiem ku sercu mego ukochanego miasta, w którym już czeka na mnie miejsce przeznaczone do wydawania pieniędzy. Innymi słowy, idę do sklepu. A dokładniej - do Taniej Książki na Świdnickiej. Wychodzę po godzinie lub więcej, zawsze z uśmiechem na twarzy i nieco lżejszym portfelem. Ale kto by myślał o jedzeniu czy innych błahostkach, gdy można kupować książki? (Szczególnie że w Dedalusie można trafić przeceny w rodzaju z 40 złotych na 15).
W ten swój zwyczajny sposób trafiłam na książkę, która mnie porwała i zachęciła do dalszego zagłębienia się w jej świat - jest ona bowiem częścią cyklu, który ma aż 15 (!) części (i już zaczęłam kompletować całą serię). Panie i Panowie, przedstawiam Czarne Miasto Borisa Akunina!
poniedziałek, 8 lutego 2016
LIFESTYLE: Krótki poradnik jak ogarnąć życiowy Chaos
W zasadzie to póki można spokojnie przejść po pokoju, nie musząc skakać na wyżej niż pół metra, to jest porządek. Analogicznie: jeśli pod Twoimi drzwiami nie stoją jeszcze wkurzeni znajomi trzymający maczety w rękach, by się z Tobą rozmówić, bo czegoś nie dopilnowałeś, jest dobrze. Nawet jeśli dla niepoznaki wyprowadziłeś się na drugi koniec Polski. Nie stoją, to nic się nie dzieje. Serio.
Jeśli jednak jesteś trochę nadgorliwy i uważasz, że wszystko wali Ci się na głowę, i że niebawem wybierać będziesz między spaniem dwie godziny dziennie albo hektolitrami kawy, przeczytaj mój poradnik ogarniania systemu. Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, czyli moim własnym, kulturowym doświadczeniem!
Jeśli jednak jesteś trochę nadgorliwy i uważasz, że wszystko wali Ci się na głowę, i że niebawem wybierać będziesz między spaniem dwie godziny dziennie albo hektolitrami kawy, przeczytaj mój poradnik ogarniania systemu. Inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, czyli moim własnym, kulturowym doświadczeniem!
sobota, 6 lutego 2016
SERIAL: Rozśpiewany wdzięk, czyli "Galavant"
Moje życie staje się ostatnimi czasy niezwykle cykliczne. Z jednej strony - bo wciąż wynajduję nowe rzeczy, które mnie zachwycają, i praktycznie zawsze dzieje się to przy czyjejś pomocy. Z drugiej - bo bardzo często tak się daną rzeczą zachłystuję, że wyciskam ją do ostatniej kropli. Książkę czytam półtora raza (raz normalnie, a pół te najlepsze fragmenty), film oglądam ze dwa, a serial... Cóż, serial potrafię obejrzeć w dzień albo dwa. I mimo że zarywam nockę, to buzia mi się śmieje, bo w końcu obcuję ze sztuką. I to jaką!
[A, jako że Galavant to serial muzyczny, to dzisiaj zamiast tylko obrazków w rolach przerywników występują moje ulubione piosenki z serialu - a nuż kogoś przekonają?]
piątek, 5 lutego 2016
I Ty możesz zostać gwiazdą!
Dawno, dawno temu, w galaktyce wcale nie tak bardzo
odległej, aby zostać prawdziwą gwiazdą, trzeba było talentu, chęci i
niezliczonych godzin nużących ćwiczeń. Na szczęście te czasy
średniowiecznego ciemnogrodu już minęły – dzisiaj każdy może zostać
celebrytą; wystarczy, że będzie miał dostęp do Internetu i rozwinięte
umiejętności autopromocji. [post humorystyczno-obyczajowy]
czwartek, 4 lutego 2016
KSIĄŻKA: Czytający Czwartek. Harper Lee "Idź, postaw wartownika" (wyd. Filia)
Dopiero niedawno trafiłam w swoim życiu na grupę ludzi (bo pojedyncze osoby już się zdarzały), z którą się nie męczę psychicznie i którą rzeczywiście chcę bliżej poznać, bo mam z jej członkami mnóstwo wspólnych tematów. Jednym z nich są książki. W moim najbliższym otoczeniu są ludzie, którzy potrafią miesięcznie kupić dwadzieścia książek i - co najlepsze - przeczytać wszystkie w ciągu danego miesiąca. A jako że nienawidzę sytuacji, w której przeczytam coś świetnego i odłożę to na półkę, aby tam martwiało, zaczynam rozkręcać międzyprzyjacielski handel na coraz grubszą skalę.
Pierwszą książką, którą udało mi się wycyganić od koleżanek jest dzieło amerykańskiej pisarki Harper Lee pt. Idź, postaw wartownika. Lektura ta nie dość, że powoli obrasta w różnego rodzaju urban legendy - Harper Lee wydała ją przecież po tylu latach - to jeszcze jest po prostu przyjemna w czytaniu. Choć nie obyło się też bez wad. Ale czy były one na tyle poważne, by zniechęcić mnie do czytania? Zapraszam do recenzji!
środa, 3 lutego 2016
Futurologia Stosowana #2, czyli co w śniegu piszczy
Wracam po parodniowej nieobecności, pokornie przepraszając za wszelkie opóźnienia. Dzisiaj prezentuję lutowe nowości, na które rzeczywiście warto czekać - filmy, książki, płyty, seriale oraz tradycyjnie przegląd premier wrocławskich teatrów - w ramach cyklu Futurologia Stosowana. Zapraszam!
Etykiety:
co czytać,
co oglądać,
czego słuchać,
film,
futurologia stosowana,
książka,
luty 2016,
muzyka,
nowości,
opera,
seriale,
teatr,
w lutym,
zapowiedzi,
zima
Subskrybuj:
Posty (Atom)
