Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2016

KSIĄŻKA: Czytamy Klasykę #1, czyli Harper Lee "Zabić drozda" (Dom Wydawniczy REBIS)






Zacznę od banału: klasykę warto czytać. W ogóle warto w życiu czytać cokolwiek, klasyka jest jednak o tyle atrakcyjna, że zazwyczaj ktoś mądry (w znaczeniu: wyspecjalizowany) już ją przed nami przeczytał i uznał, że jest w niej coś, czym warto się zachwycić. I choć może to być czasami złudne (bo niektórych pozycji nie da się już dzisiaj bez znieczulenia, tzn. specjalistycznej wiedzy, przetrawić), o tyle w przypadku książek stosunkowo nowych (pochodzących z XX wieku) informacja, że należą one do klasyki mówi nam zazwyczaj, że rzeczywiście warto się w nie zagłębić nawet z perspektywy laika. Tak właśnie jest z Zabić drozda autorstwa amerykańskiej pisarki Harper Lee* - klasyki, która jednocześnie jest arcydziełem (wierzcie mi, to nie zawsze to samo). Z tego powodu Nerw Słowa nie publikuje dziś recenzji (arcydzieł bowiem się nie recenzuje, a jedynie przybliża je szerszej publiczności), a raczej luźną refleksję dotyczącej wspomnianej książki. Tym samym zapoczątkowuje nowy cykl na blogu, czyli Czytamy Klasykę. Zapraszam!

* - zrecenzowany sequel/kontynuację/ostatnią część trylogii noszącą tytuł Idź, postaw wartownika (a także wytłumaczenie kontrowersji wobec tych epitetów) możecie znaleźć tu (KLIK)

środa, 10 lutego 2016

FILM: Arcydzieło o koszmarze, czyli "Spotlight" (reż. Tom McCarthy) (zawiera lekkie spoilery i trochę przekleństw)



 


Nie jestem wojującą katoliczką, która uważa, że wszystko, co mówi i robi Kościół, jest wspaniałe i słuszne. Nie jestem też osobą, która najchętniej wysadziłaby wszystkie kościoły w powietrze, złowieszczo uśmiechając się pod nosem (dotyczy to też meczetów, synagog, cerkwi i tak dalej). A jednak napisać tekst o Spotlight, najnowszym filmie Toma McCarthy'ego, jest mi trudno. Bardzo trudno, szczególnie że wciąż odrobinę trzęsą mi się ręce. Choć na dobrą sprawę nie powinny - nie jestem zakonnicą (ani tym bardziej księdzem), nie biorę udziału w cotygodniowych zebraniach koła parafialnego, na własnej skórze nie doświadczyłam problemu w Spotlight omawianego, nie znam też nikogo, kto by takie doświadczenia miał. A jednak - trzęsą mi się ręce. Bo ten film, mówiący o grupie dziennikarzy przygotowującej reportaż na temat molestowania seksualnego przez Kościół katolicki w Bostonie, ogląda się nie jak dramat obyczajowy. Bliżej mu do filmów typu Pianista albo książek jak Władca much czy Rok 1984, w których groza jest niewidoczna, ale wszechogarniająca i obezwładniająca. I choć w zasadzie dzisiaj środa, więc post nie powinien się pojawić, mam wewnętrzną potrzebę jak najszybszego opisania tego filmu.