środa, 1 czerwca 2016

FUTUROLOGIA STOSOWANA #6, czyli dużo się tego nazbierało



Ostatnio, przeglądając swoją biblioteczkę, zauważyłam, że choć kupuję wiele książek (i ebooków, ebooki są uzależniające), to ostatnio - również ze względu na egzaminy - mam coraz mniej czasu na rzeczywiste ich czytanie. To samo z filmami - istnieje Netflix, pod domem mam kino, i tak jednak, żeby obejrzeć jakiś określony film, zbieram się przez dwa tygodnie. Walutą staje się w moim życiu czas (jak to przeczytałam ostatnio w którymś wywiadzie) - i muszę go jak najlepiej wykorzystywać. Dzisiaj więc, w ramach cyklu Futurologia Stosowana, przegląd najważniejszych premier miesiąca, na które naprawdę warto zwrócić uwagę (a przynajmniej taką mam nadzieję, bo jeszcze nie miałam z nimi osobistego kontaktu). Zapraszam!

poniedziałek, 30 maja 2016

SŁOWNY GALIMATIAS #4, czyli wybuchowy maj


Ależ to był zwariowany miesiąc! Nowe współprace i jak najlepsze korzystanie z tych już istniejących, założenie Instagrama (wreszcie mam możliwość robienia dobrych zdjęć - KLIK), mnóstwo świetnych premier, spotkań, ludzi, kontrowersje i przede wszystkim - bardzo dużo radości. Dzisiaj więc podsumowanie maja - plus trochę refleksji ogólnożyciowych z tym miesiącem związanych - czyli już czwarty Słowny Galimatias. Zapraszam!

niedziela, 29 maja 2016

TEATR: Nie tak dobre zakończenie, czyli "Małe zbrodnie małżeńskie" (Teatr Polski)




Po moich ostatnich niezbyt dobrych przejściach z Teatrem Polskim (KLIK) byłam bardzo niechętna do szybkiego odwiedzenia tego przybytku po raz kolejny. Stwierdziłam jednak, że właściwe towarzystwo wynagrodzić może nawet najgorszy spektakl - i z takim nastawieniem wybrałam się na Scenę Kameralną na Małe zbrodnie małżeńskie (w reżyserii Bogdana Toszy). I choć spektakl  nie zachwycił mnie tak bardzo jak genialna Smycz (KLIK), to na pewno w paru momentach dał mi okazję do zaśmiania się, a w wielu innych - sposobność do życiowej refleksji.

piątek, 27 maja 2016

KSIĄŻKA: Brytyjska ironia, czyli "Posiadacz" John Galsworthy (Wydawnictwo MG)






Brytyjczycy, ironia, humor, burzenie konwenansów, zdrada, namiętności, miłość, posiadanie, kapitalizm, własność, chciwość - czego chcieć więcej w powieści? A kiedy tematy te okraszone zostaną jeszcze świetnym pisarskim stylem (i genialnym tłumaczeniem), nie ma wyjścia - na kilka godzin, pogrążeni w lekturze, znikniemy dla świata, aż jej nie ukończymy. I choć powieść, o której dziś napiszę, wydana została na początku XX wieku, dalej wywołuje w czytelniku skrajne emocje (co pozwala stwierdzić, że ci, którzy w 1932 roku przyznali jej Nagrodę Nobla, uczynili to zasłużenie). Panie i Panowie, zapraszam na (kolejną) perełkę czytelniczą od Wydawnictwa MG, czyli Posiadacza Johna Galsworthy'ego!

środa, 25 maja 2016

FELIETON: Koniec sztuki, szacunek i fantazja teatru









Wrocław - miasto spotkań, imprez kulturalnych oraz spotkań podczas imprez kulturalnych. Jedną z takowych imprez jest Przegląd Piosenki Aktorskiej - w tym roku już 37. edycja - w ramy którego wchodzą główny konkurs oraz inne wydarzenia towarzyszące (prestiż imprezy podkreśla fakt, że ten, kto na nim nie da o sobie zapomnieć, zazwyczaj otrzymuje przepustkę do kariery, że tak przypomnę sytuację Karoliny Czarneckiej i jej Hera, koka, hasz, LSD), jak np. przedstawienia teatralne. Jednym z takowych w tym roku było 4'12" - i koniec, spektakl-niespodzianka, o którym wiadome było jedynie, że muzykę doń napisał Leszek Możdżer, a za reżyserię (i nie tylko) odpowiadała Agata Duda-Gracz. A, i że na scenie pojawi się ponad setka aktorów z Teatru Polskiego, Teatru Capitol oraz Przeglądu Piosenki Aktorskiej. I że bilet kosztuje... 10 złotych za osobę. Tak więc, skuszona wszystkimi cechami, bilet z radością zakupiłam. I choć po przedstawieniu mam naprawdę rozmaite przemyślenia, i choć z artystycznego punktu widzenia doceniam żart, wiem, że już nigdy nie wybiorę się do Polskiego na premierę (a więc spektakl niesprawdzony).

Ale zacznijmy od początku.

poniedziałek, 23 maja 2016

FELIETON: Osiem kobiet, czyli inspiracja jest wśród nas





Dzisiejszy tekst miał być po prostu zwykłą recenzją. Dotarło jednak do mnie, że w swoim obecnym humorze nie jestem w stanie wykrzesać z siebie żadnej dogłębnej analizy. Gdy już doszłam do tego wniosku, kolejnym, co pomyślałam, było: Poddaję się, dzisiaj posta nie będzie. Po chwili jednak zapytałam samą siebie: Naprawdę chcesz się poddać, bo masz zły nastrój? Włączył się wówczas we mnie duch walki: wokół mnie (nie tylko w najbliższym otoczeniu) jest tyle niesamowitych osób, które robią coś ze swoim życiem - dlaczego więc ja nie mogę? Cóż - okazuje się, że jednak mogę. Szczególnie gdy pomyślę o paru niesamowitych kobietach, które podziwiam, uwielbiam i szanuję. Z tego powodu zapraszam na zestawienie paru wyjątkowych osobowości (również fikcyjnych), które zainspirowały mnie do tego, żeby jednak wstać z łóżka i wziąć się do roboty. 

piątek, 20 maja 2016

KSIĄŻKA: Sugestywna apokalipsa, czyli Maja Lunde "Historia pszczół" (Wydawnictwo Literackie)



Na początek trochę o mnie: czytam głównie w komunikacji miejskiej, przed snem, w poczekalniach i innych sytuacjach, gdy na zagłębienie się w lekturę mam niezbyt dużo czasu naraz, często więc z konieczności robię przerwy. I wbrew pozorom jest to dla mnie dobre - bo moje uczucia podczas tychże bardzo wiele mówią mi o danej książce. Podczas przerw w czytaniu tej, którą dzisiaj opisuję, myślałam głównie o niej, o tym, co już w niej przeczytałam, i o tym, co jeszcze się w niej wydarzy. Między innymi dlatego (bo wyznaczników jest więcej) stwierdzam z całą pewnością, że Historia pszczół Mai Lunde (Wydawnictwo Literackie) jest książką naprawdę wartą przeczytania. I od razu, oczywiście, spieszę tę tezę rozwinąć.

środa, 18 maja 2016

FILM: Nadrabiamy superbohaterskie zaległości, czyli Marvel Cinematic Universe cz. 1











Prawie dwa tygodnie temu w kinach pojawił się film Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów, należący do tzw. Marvel Cinematic Universe. W skrócie chodzi o to, że kilka osób ze studia zastanowiło się, do których superbohaterów właściwie ma prawa autorskie, po czym rozpisało sobie OGROMNY plan, obejmujący aktorskie filmy pełnometrażowe, krótkometrażowe i seriale, które należy oglądać w miarę po kolei, ponieważ łączą się one postaciami, wątkami i scenariuszami, tworząc jedną, WIELKĄ, całość. Kapitan Ameryka jest 13. z wszystkich wyprodukowanych filmów (których na razie zapowiedzianych jest 22). I bardzo chętnie poszłabym na niego do kina, tylko że... nie widziałam poprzedniej dwunastki. 

Ale od czego ma się czas wolny? Niedawno zaczęłam więc nadrabiać zaległości. I, powiem szczerze, jestem zachwycona - filmy o superbohaterach autorstwa Marvela po prostu podbiły moje serce (nie mówiąc już o serialach, ale o nich opowiem za jakiś czas). Prezentuję więc dzisiaj krótki przewodnik po Fazie Pierwszej Marvel Cinematic Universe - czyli pierwsze sześć filmów z cyklu. Zapraszam!