Po moich ostatnich niezbyt dobrych przejściach z Teatrem Polskim (KLIK) byłam bardzo niechętna do szybkiego odwiedzenia tego przybytku po raz kolejny. Stwierdziłam jednak, że właściwe towarzystwo wynagrodzić może nawet najgorszy spektakl - i z takim nastawieniem wybrałam się na Scenę Kameralną na Małe zbrodnie małżeńskie (w reżyserii Bogdana Toszy). I choć spektakl nie zachwycił mnie tak bardzo jak genialna Smycz (KLIK), to na pewno w paru momentach dał mi okazję do zaśmiania się, a w wielu innych - sposobność do życiowej refleksji.