Trudno pisze się recenzje książek dotykające nas swoją treścią, atmosferą, przekazywanym ładunkiem emocjonalnym, uważane przez nas za po prostu genialne. Bo jak dokładnie opowiedzieć o tym, co czuliśmy podczas czytania mistrzowsko skonstruowanej opowieści, jeśli najbardziej prawidłowym rozwiązaniem zdawałoby się po prostu powiedzenie Sam/Sama to przeczytaj, a zrozumiesz? Recenzja Miejsca na ziemi Umi Sinhy od Wydawnictwa Marginesy będzie dla mnie właśnie taką trudno piszącą się recenzją - bo mam wrażenie, że po genialnej Fridzie (KLIK) natrafiłam na kolejną opowieść, o której nie dam rady zapomnieć, nieco baśniową, trochę egzotyczną, ale przede wszystkim - tragiczną i przy tym piękną.
