Pokazywanie postów oznaczonych etykietą david gemmell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą david gemmell. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 czerwca 2016

KSIĄŻKA: Godne zakończenie, czyli David i Stella Gemmell "Troja. Upadek królów" (Dom Wydawniczy REBIS)





O poprzednich częściach bardzo dobrej trylogii Troja już na Nerwie Słowa pisałam (KLIK) i (KLIK). Pierwszą częścią nie byłam zachwycona przez jej dość nudny początek, jednak od razu po jej zakończeniu zapragnęłam poznać dalsze losy bohaterów - druga część podobała mi się bardziej. Ostatnio przyszedł czas na zwieńczenie sagi - i muszę przyznać, że nawet mimo kilku drobnych wad jest to bardzo godne podsumowanie całej trylogii. I choć recenzja dzisiaj jest dość krótka, bo doskwiera gorąco, i niezwykle trudno opisuje się książki pochodzące z jednej sagi, to podkreślam, że moje zadowolenie z przeczytania tych trzech tomów jest naprawdę bardzo duże.

poniedziałek, 16 maja 2016

KSIĄŻKA: Współczesna "Iliada", czyli David Gemmell "Troja. Tarcza Gromu" (Dom Wydawniczy REBIS)




Nie tak dawno po raz pierwszy wybrałam się w intrygującą podróż do starożytnej Grecji. Przemierzałam pełną niebezpieczeństw Wielką Zieleń, podziwiałam herosów w jednym sandale oraz Brzydkiego Króla toczącego niesamowite opowieści przy ognisku, zastanawiałam się nad pałacowymi intrygami i kibicowałam kobietom dołączającym się do intensywnej walki o władzę. Dzisiaj dane mi było tę wędrówkę ponowić - wystarczyło zagłębić się w drugi tom trylogii Davida Gemmella, czyli Troja. Tarcza Gromu (Dom Wydawniczy REBIS). I tak, jak do pierwszej części musiałam się najpierw przekonać (KLIK), tak część drugą zaczęłam i skończyłam z uśmiechem i pragnieniem jak najszybszego przeczytania części trzeciej. Dlaczego?

piątek, 25 marca 2016

KSIĄŻKA: Wycieczka z herosami, czyli David Gemmell "Troja. Pan Srebrnego Łuku" (Dom Wydawniczy REBIS)






Z niektórymi książkami jest tak, że niby nic do nich nie mamy, ale jakoś tak... nie jesteśmy w stanie się w nich odnaleźć. Troja. Pan Srebrnego Łuku Davida Gemmella była dla mnie właśnie taką książką - w której na początku mieszały mi się miasta, imiona i losy poszczególnych bohaterów. No właśnie: na początku. Bo po jakimś czasie zauważyłam, że nie mogę się oderwać, wzdycham za każdym razem, gdy czytam którąś kwestię jednego z bohaterów (ach, taki mężczyzna!), a na sam koniec nawet uroniłam kilka łez. Plus po zamknięciu książki moim jedynym pragnieniem było sprawdzenie daty premiery kolejnej części, bo dzieło Davida Gemmella jest dopiero pierwszym tomem trylogii.

Ale od początku.