Obiecałam sobie, że w tym roku obejrzę wszystkie filmy nominowane do Oscara. Miałam nadzieję na długie seanse pełne artystycznych wrażeń, kreatywne uniesienia, wieczorne rozmowy i wymianę refleksji. Zaczęłam zatem w euforii, już ciesząc się na swoje intelektualne przygody.
Zamiast nich dostałam... Zjawę.
Ale od początku.