Jakuba Małeckiego poznałam za sprawą Olgi z Wielkiego Buka, która niesamowicie zachwalała Dygot. Zobaczyłam w księgarni, kupiłam, przeczytałam i... również się zachwyciłam. Gdy więc usłyszałam, że autor napisał nową książkę, miałam tylko jeden wybór: jak najszybciej zabrać się do jej lektury.
