Jeżeli śledzicie mnie na moim Goodreads, pewnie zauważyliście, że ostatnio mam nieco złą czytelniczą passę. Mimo że (a może właśnie z tego powodu) czytam ostatnio bardzo dużo, jest mi bardzo trudno natrafić na coś, co po prostu by mi się podobało. I nie chodzi o to nawet, że się czepiam - po prostu, czytając, widzę wszystkie nielogiczności, brak domknięcia różnych wątków, a także to, że dany motyw pojawił się już wielokrotnie w innych miejscach. (Ta ostatnia cecha dotyczy głównie kryminałów). Nie ukrywam więc, że gdy skończyłam czytać Zniknięcie Caroline Eriksson, odetchnęłam z ulgą - bo mimo kilku drobnych wad jest to naprawdę świetny kryminał. (I dowód, że ten okropny Przeklęty prom był tylko wypadkiem przy pracy). Zapraszam!
