
Jako że ostatnio nawiązałam współpracę z dwoma Wydawnictwami i dodatkowo jestem chora, czytam wręcz wybitnie dużo (tzn. w miesiąc wyrabiam średnią gdzieś ośmiu statystycznych Polaków, jeżeli o czytanie chodzi). Ostatnio kontakt miałam z wieloma książkami rozrywkowymi, choć zdarzyło się też kilka, które wywołały u mnie głębszą refleksję. Kobieta dość doskonała Sylwii Kubryńskiej to jedno z niewielu dzieł, które zaliczyć mogę do obu kategorii - bo nie dość, że co jakiś czas wybuchałam przy niej głośnym śmiechem, to jeszcze czytałam ją jak jakaś psychofanka (którą zresztą pod koniec lektury się stałam), w dłoniach dzierżąc kolorowe karteczki i pieczołowicie zaznaczając wszystkie te fragmenty, do których chcę kiedyś wrócić. Bo że wrócę - to wiem na pewno.